• Wpisów:1240
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:10
  • Licznik odwiedzin:39 670 / 2452 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
1227 wpis i koniec działalności bloga. Zamykam pewien rozdział w życiu i co za tym idzie zaczynam nowy. Gdyby ktoś był zainteresowany oto nowy mini-blog: http://theater-letters.pinger.pl/
 

 
Nie wierzę w miłość. W sex, przyjaźń i przyzwyczajenie tak. Ale nie w miłość.
 

 
Kiedy my, kobiety, szukamy sensu życia lub drogi poznania, najczęściej utożsamiamy się z jednym z czterech archetypów:
Dziewica (co w tym przypadku nie odnosi się do sfery seksualnej) to ta, która w swych poszukiwaniach dąży do całkowitej niezależności, a wszystko, czego się uczy, jest owocem jej zdolności do stawiania samotnie czoła wyzwaniom.
Męczennica znajduje drogę do samopoznania w bólu, cierpieniu i poświęceniu.
Święta odnajduje siebie w bezgranicznej miłości - w tym, że potrafi dawać, nie oczekując niczego w zamian.
I wreszcie Czarownica, która odnajduje sens swego istnienia zarówno w duchowej, jak i zmysłowej rozkoszy.
Zwykle kobieta wybiera jeden spośród tych tradycyjnych archetypów, ale Atena była wszystkimi czterema równocześnie.
 

 
Męczą, lub dają odpocząć - są twoje. Czasem ukojenie, czasem paranoje. Sny, nawet gdy są złe, to się budzisz. Możesz w nich kochać lub mordować ludzi. Krzywe odbicie w witrynie twego ducha. Są twoje - tajne, nie jawne jak życie.
 

 
Twoje ręce wokół moich bioder. Twoja twarz na mojej piersi. Czuję ciepło twego oddechu, kiedy mówisz do mnie. Twoja rozpalona skóra parzy mnie przez cienki materiał nocnej koszuli. Moje ciało drży. Nie powinno, bo ty nie możesz się dowiedzieć, jak strasznie za tobą tęsknię.
 

 
Życzę ci odwagi, jaką ma słońce, które codziennie od nowa wschodzi nad wszelką nędzą świata.
 

 
Muszę zmajstrować sobie uśmiech, uzbroić się weń, schronić się pod jego opieką, mieć czym odgrodzić się od świata, zamaskować swe rany, wreszcie wyćwiczyć się w noszeniu maski.
 

 
Silniejsza osobowość - silniejsze cierpienie, straszniejsze upadki, większa amplituda przeżyć. Być silnym - to boli.
 

 
Kiedy ktoś ci mówi, że masz w coś uwierzyć, dlaczego go nie spytać: „A jakie istnieją na to dowody?". A jeśli nie potrafi ci dać dobrej odpowiedzi, mam nadzieję, że bardzo starannie to przemyślisz, zanim uwierzysz choćby w jedno słowo.
 

 
Chciałabym, by ktoś mnie czasem odwiedził, porozmawiał, przekonał, że pomimo absurdu codzienności najważniejszy jest fakt istnienia.
 

 
Chodźmy się kochać, mówisz, a ja nie muszę nigdzie iść bo kocham Cię tu i teraz.
 

 
Cyklony, które niszczą ludzkie psychiki są zdecydowanie gorsze od tych, które niszczą powierzchnię ziemi. Psychikę zdecydowanie trudniej odbudować, czasami nawet jest nieodnawialna.
 

 
Samotni mężczyźni szukają towarzystwa. Samotne kobiety siedzą w domu i czekają. Nigdy się nie spotkają.
 

 
Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której człowiek rozpada się, jak w próżni.
 

 
Rozumiem furię w Twoich słowach, ale nie rozumiem słów.
 

 
- Mamo..?
- Tak, Kochanie?
- A na czym właściwie polega miłość?
- Hm, to dosyć trudne pytanie, Słoneczko, ale opowiem Ci pewną sytuację. Byliśmy, to znaczy ja i Twój tata szaleńczo w sobie zakochani, ale nie o to chodzi... Czas wystawił nas na próbę, rozdzielił na pewien okres.
- I co się stało potem..?
- Odchodziłam od zmysłów, tęsknota mnie zabijała, ale kochałam go całą sobą. Pojawiali się adoratorzy, ale nie byłam w stanie posłać im nawet szczerego uśmiechu. Stopniowo traciłam wiarę, że los splecie jeszcze nasze drogi. Kurczowo trzymałam się nadziei, sama nie wierząc, że to coś da. Ale to była moja świeca, płomień, który mnie prowadził przez pustostan. Pewnego dnia powiedziałam sobie: "On już nie wróci. Po prostu nie wróci. Nie wróci. Bo i po co miałby wracać..?" Tliła się na mej świecy ostatnia iskierka, bo resztę już zagasiłam... Nastała ciemna noc, poczułam się strasznie samotna, smutna, miałam poczucie, że straciłam wszystko, że niebo spadło mi na głowę i słońce już nie ma prawa bytu.
- Mamo, ale tatuś tu jest...
- Tak, Rybko, bo, gdy obudziłam się po tamtej nocy on był. Był przy mnie. Wrócił. Nie wiem czy to ma jakikolwiek związek z Twoim pytaniem, ale dla mnie to właśnie miłość. /shelter